niedziela, 25 stycznia 2015

Moje opowiadanie

                                                          
                                                          
                                                                             
 Załóżmy hipotetycznie i wyobraźmy sobie sytuację.
  Ciemna, wietrzna i deszczowa noc listopadowa. Drobna i delikatna dziewczyna idzie leśną drogą. Drogą, którą zna doskonale. To nią setki razy wracała ze szkoły i wydawała się jej najbardziej bezpieczną, jaką zna. Taką, na której nic nie może się wydarzyć, no może prócz zająca czy sarny, których w lesie nie mało. Teraz, gdy jest już dorosła i życie okazało się bardziej skomplikowane niż sobie wyobrażała, ma kilka spraw, nad którymi musi pomyśleć sama. Znaleźć antidotum na męczące ją kłopoty. Nie ma dla niej lepszego miejsca niż te, które jest "jej" - las. To on przynosi ukojenie i odpowiedzi. Każdy podmuch wiatru, każdy spadający liść niesie prawdę, której szuka. Miliony pytań kłębią się po głowie, czy natura zna odpowiedź?



  Stuk, szelest nieoczekiwane wrażenie, że nie jest sama. No tak, pewnie jakieś zwierzę, ją obserwuje. Nie ma się, czego bać. Nic jej nie grozi. Kilka oddechów i znów jakiś dziwny szelest. Szelest, który jednak budzi jej niepokój. Ogarnia ją panika, jest sama w środku lasu. Pracuje wyobraźnia, może jakiś psychopata? Odgania jednak te myśli od siebie i przyspiesza kroku, żeby jak najszybciej znaleźć się w domu. Niestety jakaś dziwna siła, spowolnienie czasu wydłuża drogę, nie widać końca. Jak wyrwać się z tej matni?
  W tym momencie ma miejsce rzecz niewiarygodna, czuje czyjąś rękę na swoim ramieniu. Serce uderza ze zdwojoną siłą, przyspiesza oddech, w głowie jej się kręci. Nie ma odwagi spojrzeć za siebie. Krzyczy, nie wydobywając z siebie żadnego, choćby najmniejszego dźwięku. Jest w pułapce. Strach ją sparaliżował. Nic nie może zrobić. Czy tak zakończy się jej życie? Zamordowana, zmasakrowana, znaleziona po długich poszukiwaniach w lesie, który tak bardzo kocha.
  Następna scena, którą pamięta, to światło. Mnóstwo jasnego i ciepłego światła. Nie boi się już, czuje się bezpieczna. Nie chce wychodzić z tego letargu, który całkowicie nią zawładnął. Zna odpowiedzi na pytania, których nie wypowiedziała na głos. Czuje się mądrzejsza i wie, że potrafi stawić czoła kłopotom. Czyżby była w raju?
  Świta, jest trochę zimno, chyba był przymrozek. Dziewczyna widzi jakby przez mgłę. Pociera oczy, rozgląda się i spostrzega znajome kształty. To polana, na której nieraz biwakowała, jako dziecko. Sprawdza czy jest cała, szczypie się. Czy to sen? Po kilku sekundach stwierdza, że nie. Co się stało? Pamięta jak szła drogą do domu po ciężkim dniu w pracy. Czyżby zasłabła i spędziła tu całą noc? Jak dobrze, że to droga, która jest najbezpieczniejsza z wszystkich dróg. Czy to tylko jej wyimaginowana wyobraźnia? Czy może w lesie spotkasz nie tylko zwierzęta?



Pierwsze opowiadania z serii "Dziwne Rzeczy".
Teraz prośba do Was. Komentujcie. 
Jak się wam spodoba to za parę dni powstanie kolejna część.
Proszę o szczere opinie. Konstruktywna krytyka mile widziana.